Torba zakupowa, edycja 2025

Torba zakupowa, edycja 2025

W jednym z ostatnich postów pisałam o paru dylematach związanych z ubraniowymi (i nie tylko) zakupami. W skrócie: obecnie zdecydowana większość tekstyliów jest produkowana w sposób niszczący środowisko i zdrowie ludzi, a zapewnieniom marek o ich "etyczności" nie zawsze można ufać, więc moralnie najlepszym wyborem wydaje się po prostu kupowanie mniej.

I jak niejedna internetowa mądra głowa głosząca publicznie swoje mądrości, mogłabym na takim rozważaniu poprzestać. Pomyślałam jednak, że w tym wypadku całkiem łatwo pokazać, że za słowami kryją się również czyny. A skoro zbliża się koniec roku, to jest to idealna pora na jego podsumowanie, w tym przypadku pod kątem zakupowym.

Już od jakiegoś roku czy dwóch chodziło mi po głowie zrobienie takiego przeglądu. Nie jestem do końca pewna dlaczego - złośliwi mogli by powiedzieć, że po to, aby się pochwalić, jaka to ze mnie minimalistka. Ale też wydaje mi się, że mało jest w sieci przykładów na coś, co leży pomiędzy skrajnym minimalizmem a konsumpcjonizmem spod znaku "haulów" zakupowych, więc chyba chciałabym przede wszystkim pokazać innym, prawdopodobnie żyjących w nieco innym otoczeniu czy bańkach informacyjnych, że da się podejść do sprawy inaczej.


Nie ustalałam tego sobie za żaden cel na początku roku (bo wpadłam na to parę dni temu), ale pomyślałam sobie, że dobrą miarą wielkości będzie torba z Ikei i do niej spróbuję spakować wszystkie tegoroczne zakupy modowo-urodowe (dalej nie wiem, jakie określenie byłoby tu najlepsze). Dlaczego ta torba? Bo prawie każdy czytający to kiedyś miał ją w ręku i wie, jakiej mniej więcej jest wielkości; chciałam też, żeby taki eksperyment dało się powtórzyć w innych latach, więc musiało to też być coś, co pomieści większe objętościowo ubrania jak np. kurtki. Jak widać na załączonym obrazku, udało się 😄

Mamy tutaj ubrania, akcesoria, torby, buty. Dla kompletnego obrazu dorzuciłam prezenty i darmowe gadżety, które pasują do tych kategorii.

Chyba największym "grzeszkiem" tutaj były materiały do cosplayu. Krawcowa ze mnie żadna, więc ratowałam się szukaniem po sklepach czegokolwiek, co przypominało strój, który chciałam odtworzyć. I tu przyznaję, prawie wszystko jest z sieciówek i allegro. Może nie jest to najlepszy możliwy wybór, ale wytykanie sobie kupienia kilku - dosłownie kilku, nie kilku toreb ;) - rzeczy w sklepie fast fashion to byłaby przesada. W końcu chciałam pokazać, że można żyć minimalistycznie i nie zwariować. Chociaż mam nadzieję, że w przyszłym roku pójdzie mi w tej kwestii lepiej.


Poza samą kwestią minimalizmu w kupowaniu, to ćwiczenie też się przydaje o uświadomienia sobie, ile się na to wszystko wydało pieniędzy (np. nie pamiętałam, co dokładnie kupiłam w tym roku, więc całą listę zebrałam na podstawie historii konta). Jeśli ktoś nie planuje sobie dokładnie budżetu np. co miesiąc, to może to być wartościowa informacja. Także zachęcam do zrobienia sobie takiego podsumowania - niekoniecznie z ubraniami, może być z czymś innym, gdzie czujecie, że nie do końca wiecie, ile macie i ile wydaliście ;)